Po 3 kolejce

Ach, jak wspaniale zbudowani ci mężczyźni !  No nie do wiary ! ”


Po burzliwej i zaskakującej 2 kolejce, trzecia przyniosła nie mniejsze emocje. Dymiło się i kurzyło, mała czarna rozgrzana do czerwoności, pełne skupienie i emocje do samego końca. Po raz kolejny dopiero bilans setów decydował o awansach. 44 squashystów, siedem grup ligowych, czas start!!!

19 lutego 2012 III kolejkę Szczecińskiej Ligi Squasha rozpoczęliśmy tradycyjnie o godzinie 10:00.

W grupie siódmej aż trzech debiutantów: Marcin Smuniewski, Tomasz Kaczmarek i Wojtek Iłowiecki. Tego dnia nie miał sobie równych Marcin Smuniewski, który pokonywał swoich rywali w mgnieniu oka. Jego pęd zatrzymał dopiero Tomek Kaczmarek, który jako jedyny tego dnia zdołał urwać Marcinowi seta. Równie waleczny był Wojtek Iłowiecki. Pokonując trzech rywali uległ dopiero Marcinowi. Kaczy biegał, skakał, rakietę obijał a w efekcie końcowym bilans setów zerowy i miejsce trzecie w grupie. Stawkę zamknęli Piotr Lewiński i Konrad Zaremba powracający do ligi.

W grupie 6 bezkonkurencyjny był Kuba Jadczuk. Cztery wygrane mecze i osiem rozegranych setów bez straty. Rywale nie mieli wątpliwości komu w dniu dzisiejszym należy się awans. Z drugiego miejsca po niesamowicie ambitnym pojedynku z Robertem Dziedzicem (12:14, 11:8,6:11) awans dla Janka Stasiaka. Na miejscu trzecim Wojtek Zawarski, czwarty Arek Gościło a na miejscu piątym Robert Dziedzic.

Piąta grupa w siedmio osobowym składzie od samego początku zapowiadała niemałe emocje i długie wyczerpujące mecze. Większość rozstrzygana w trzech setach- z czego aż dziesięć na przewagi , w tym dwa razy kończące się 14:12 i dwa razy 15:13. Biegali, mylili kierunki a błędny wzrok ledwo patrzył za piłką.  Podczas tego jakże długiego maratonu jako pierwsi do mety dobiegli Jacek Szukalski i Marek Różewicki. Obaj zanotowali po 5 zwycięstw i różnica tylko jednego zadecydowała o pierwszym miejscu dla Marka. Jacek awansuje z drugiej pozycji a na miejscu trzecim Tomek Kolanek. Czwarty po pięciu meczach , w tym niesamowicie zaciętym pojedynku z Piotrem Przybycińskim (10:12, 11:7,10:12) – Michał Stachura. Na miejscu piątym Piotr Przybyciński , z szósteczką Przmo Ciesielczyk, a tym raziem mniej szczęśliwa siódemka dla Przemka Szymańskiego.

W grupie 4 było ich siedmiu…wspaniałych, przystojnych, męskich, pachnących… robiących cuda tym, co trzymali w dłoniach…Krzyczeli, ryczeli i wyli z zachwytu…- wracając do squash, bo o nim mowa … na squashowej arenie lśnił Przemek Wilga, który zanotował pięć wygranych meczów i został zdecydowanym liderem w grupie. O miejscu drugim decydował bezpośredni pojedynek między Piotrem Pachałko a Grigorisem  Ikonomu, ten na korzyść Piotra (2:0) i dla niego w dniu dzisiejszym również awans. Trzeci Grigoris, następnie Michał Gryczka, Przemek Korytkowski, Marcin Kiezik i Radek Kanarek.

W grupie 3 do pojedynku stanęli Mateusz Ptak, Łukasz Myszel, Maciek Andruch, Krzysztof „Shevchenko” Romański, Piotr Sibilski, Radek Szukalski i Słodki Radek Cieśluk. Spokojnym i zdecydowanym krokiem wyprzedził swoich rywali  Radek Szukalski, który wygrał wszystkie rozgrywane tego dnia mecze i tylko Shevchenko z Łukaszem Myszelem zdołali urwać mu secika. Na miejscu drugim Piotr Sibilski (4 zwycięstwa), trzeci Krzysiu Romański, który wyprzedził gęstowłosego Słodkiego Radka, piąty Mateusz Ptak, następnie Łukasz Myszel i Maciek Andruch.

Tego dnia wydarzyło się już wiele, ale tego co pokazała druga grupa nie można było się spodziewać. Trzy mecze nie gwarantowały bezpiecznego utrzymania się w grupie. Mało tego 4 zwycięstwa nie dawały pewnego awansu. Jak oni to zrobili? Wiktorczyk, Robb, Etynkowski, Mozolewski, Peszko, Dworakowski i Górecki – jako aktorzy tego spektaklu, którego reżyserem była jak zwykle Mała Czarna. Mario wygrał 4 mecze – ulegając Robbowi i Mozolewskiemu, Peter Robb po 4 zwycięstwach uległ Dworakowskiemu i Góreckiemu, a Robert Dworakowski zanotowawszy również 4 zwycięstwa, przegrał z Wiktorczykiem i Etynkowskim. Z całego tego zamieszania obronną ręką wyszedł Mario Wiktorczyk i Robert Dworakowski dla których różnica setów była korzystniejsza. Z trójeczką Peter Robb. O kolejne miejsca, w tym bezpieczne utrzymanie się w grupie walczyli Grzesiu Etynkowski, Artur Mozolewski i Wojtek Górecki. Szczęśliwie potoczyły się losy Grzesia i Wojtka. Chłopaki długo siedzieli na gorrących krzesłach, ale w końcu dostali informacje: JESTEŚCIE BEZPIECZNI. Pech chciał, że  3 wygrane nie zagwarantowały azylu Artiemu. Przedstawienie zakończył w stu procentach wyluzowany Tomasz Peszko.

Przyszedł czas na grupę pierwszą. Odmłodzony skład skorzystał z nadarzającej się okazji by powalczyć o punkty. Michał Kurek, Piotr Humienik i Krzysiu Zajdel stawiali mocny opór przed atakami Jacka Dziewanowskiego i Piotra Chomickiego. Po pierwszym meczu ze względu na kontuzję nogi swoje mecze zmuszony był przerwać Remi Mierzicki. W tej sytuacji kolejność w grupie kształtowała się następująco: z numerem jeden Piotr Chomicki, z dwójką Jacek Dziewanowski, trzeci Michał Kurek następnie Piotr Humienik, Krzysiu Zajdel i Remi Mierzicki.

III kolejka Szczecińskiej Ligi Squasha, zakończona w późnych godzinach wieczornych przyniosła wiele niespodzianek!

Kolejna odsłona tego jakże pasjonującego wydarzenia już 4 MARCA!!!


« powrót
What?s HOT!

 


Newsletter

Chcesz wiedzieć pierwszy o naszych promocjach?





Facebook

Dodaj nas do znajomych!